Na pierwszy ogie (dosownie) posza Hawana. Siy rosyjskie na Kubie nie mogy ju zagrozi USA, ale byy wystarczajce do rozbrojenia skromnej armii kubaskiej, ktrej Rosjanie nie mogli by ju pewni. Tym bardziej nie mogli liczy na ludno cywiln. 

A skoro nie mogli zaj USA postanowili powetowa sobie to przynajmniej takim "sukcesem", czyli okupacj Kuby. Zupenie "umkn im", przy okazji, skromny fakt, e to wanie Castro by pierwszym sojusznikiem w ataku na Floryd, a z kubaskich baz, rok temu, startoway rosyjskie samoloty. 

Ten stan rzeczy, 200 kilometrw od amerykaskich brzegw, nie mg trwa dugo. Zwaszcza e na Kubie by jeszcze pewien zapas rosyjskich rakiet, ktrych nie uyto w czasie walk w USA. Dlatego Waszyngton podj decyzj o ldowaniu na kubaskim brzegu.
 
