Kampinos, 10 lipca 1946, tajny lokal kontrwywiadu:

- Generale ukow, mam nadziej, e jest pan dobrze traktowany. Nie ukrywam, e wolabym spotka si z jakiej przyjemniejszej okazji....
- Darujmy sobie uprzejmoci - chyba nie po to pan przyszed.Chyba, e lubi pan upokarza.
- Nie, nie po to... Po prostu myl, e jako autor tego niefortunnego planu inwazji na Polsk, raczej nie ma pan po co wraca do Moskwy.
- Zamierzacie mnie postawi przed sdem?
- Na razie powiedzmy, e Rosja zasuguje na kogo, kto nie bdzie co pi lat stawia wszstkich jej generaw pod cian. Wszystkim od tego zrobioby si spokojniej.
- Wy jednak nie rozumiecie Rosji. I nie wiem czy kiedykolwiek zrozumiecie. 
- No trudno. W kadym razie - chciaem.   
