Kuncewo, dacza Stalina, 25.08.1940 wieczorem. Obecni: Stalin, Beria, Timoszenko, ukow.

ST - No i c tam w sprawie Polskiej, towarzysze? Rok temu mielimy wkracza do Warszawy - i co? Nadal nikt nie wie co Paliaki maj za koszul. A Niemcw bij a mio.
TIM - Towarzyszu Stalin rozmawialimy wczoraj i chyba mamy rozwizanie, Towarzysz Beria zreferuje...
BER - Towarzysze - jak wszyscy wiemy Polscy maj due kopoty na Woyniu. Ukraicy nie daj im tam spa. Ostatnio wprawdzie przycichli, ale przecie zawsze mog podnie gow znowu.
ST - No i co nam z tego, e Ukry krzyk podnios. Kopot moe tylko z tego by.
ZUK - Ale dla wojskowego wywiadu, to moe byc okazja...
BER - Chodzi o to, eby si podnieli, ale przeciw Polakom - i to na tyle ostro, eby Polacy musieli wprowadzi swoje najlepsze jednostki. Wielkiego ryzyka nie ma, bo w tydzie wyrn Ukrw w pie. Ale przy takiej walce, zawsze co pozna mona, zawsze co w rce wpadnie, zawsze sie jezyka zdobdzie...
TIM - Nie ma innej szansy, eby zmusi Polakw do uzycia swoich tajemnic w poblizu naszej granicy. Chyba e na nas....
ST - Nu, moodcy! Ile wam czasu trzeba?
BER - W miesiac bedziemy gotowi. 
  